Nie czuję nic, jestem obojętna na wszystko.
Bezradność wyeliminowała motywację, a cel zastąpiła pustka.
Czym jest miłość? Przywiązaniem, uwielbieniem, ale też po części pociągiem fizycznym do drugiej osoby? A więc równie dobrze można uznać, że takie uczucie nie istnieje, że to tylko bardziej odczuwalne emocje razem z tęsknotą...
Mam burdel w głowie, jest tam taki nieporządek... wiem, co gdzie schować, ale nie wiem od czego zacząć, żeby było najprościej.
Właściwie to się obawiam końca semestru, chemia i fizyka niszczą moje, i tak już beznadziejne, życie.
Nie dosyć, że po powrocie do domu zostaje mi i tak już bardzo mało wolnego czasu, to teraz będę musiała to przeznaczyć na ogarnięcie czegoś, co i tak już z góry spisane jest na straty. Tak, nadzieja jest moją matką, bo jestem głupia.
+miałam, kurwa mać, ćwiczyć codziennie. Spalić kilogramy, które sprawiają, że nie lubię siebie, swojego ciała, że trudno mi być pewną siebie... Jednak gdy widzę czekoladę, to zapominam o wszystkim.
czwartek, 28 listopada 2013
niedziela, 10 listopada 2013
Jezu, jak strasznie ciężko jest mi przestać przejmować się na zapas. Już dziś po przebudzeniu nie dawał mi spokoju fakt, że we wtorek muszę iść znów do szkoły... tak bardzo mi się nie chce, jestem zmęczona już tym wszystkim. Tą ciągłą monotonią, cholernym schematem, który rozpoczyna się każdego kolejnego dnia... Chciałabym w mym życiu jakiejś pozytywnej odmiany, tego właśnie mi brak! Choć dziś dzień zleciał mi przyjemnie, to ja czuję się nienasycona i to mnie irytuje - nie potrafię cieszyć się z drobiazgów, a gdy coś nieznaczącego mi się wydarzy, to przeżywam to dość mocno. Drażni mnie moja osoba i choć to wydaje się transcendentne, to takie właśnie mam odczucia wobec samej siebie... Wracając do transcendencji, bo zapewne wiele z Was nie spotkało się z tym słowem bliżej, niż tylko poprzez przeczytanie nagłówka mojego bloga. Określenia tego się używa, gdy coś przekracza ludzkie rozumowanie, gdy jest paradoks bez kompromisu, rozumiecie? Takie jest właśnie moje życie, transcendentne. Wiele rzeczy, które się w nim dzieje, przekracza nawet moje rozumowanie, choć jest to trochę specyficzne, to nie znaczy, że nieprawdziwe. Chciałabym dla odmiany zacząć na zapas się cieszyć, wtedy życie byłoby o wiele mniej skomplikowane i bardziej kolorowe. Jednak skończyły się czasy, w których miałam powody do tego, aby optymistycznie odbierać świat, dojrzałam, a wraz z tym widzę o wiele więcej zła, które czai się wszędzie, dlatego właśnie nazywam siebie realistką, bo życie mnie zepsuło Stąd mój podpis "atuspez.' (zagadka dla bystrych!).
sobota, 9 listopada 2013
Czekałam na autobus, wykończona po ciężkim dniu w szkole. I wtedy zobaczyłam Go, nie wiem skąd to się bierze, ale samo Jego spojrzenie sprawia, że gotuje się w środku, a na mojej twarzy pojawia się automatyczny uśmiech. Pewna tego, że jak codziennie miniesz mnie, mówiąc jedynie "cześć", po którym w mojej głowie zapanuje chaos, a ja poczuję się cholernie nienasycona, zadziwiasz mnie zupełną zmianą. Podchodzisz, sprawiając, że wiem już, iż myliłam się myśląc, że zapomnę.
Sztywnieje cała, od czubka głowy, do końca stopy - sparaliżowana Twoimi oczami, miałam wrażenie, że pochłaniasz mnie nimi całą. I wtedy otwierasz usta, a dla mnie było nie lada wyzwaniem wyjść z tego nietrzeźwego stanu i skupić się na tym, co mówisz.
A Ty, widząc moją reakcję uroczo się uśmiechnąłeś, wziąłeś za rękę i zaprowadziłeś do miejsca, które niby było mi znajome. Usiedliśmy i rozmawialiśmy, było ciemno, a my byliśmy sami. Czułam się przy nim nadzwyczajnie bezpiecznie i to było dziwne, ponieważ nie znałam go zbyt dobrze. I nagle zamilkliśmy. Choć ktoś mógłby powiedzieć, że mrok nie mógł pozwolić nam na to, byśmy widzieli swoje oczy, to było inaczej. Czułam jego spojrzenie na sobie, sama na niego zerkając. Jego brązowe oczy są dla mnie głębią, w którą chciałabym się zaprzepaścić. Nagle się do mnie przesunął, uchylił głowę lekko w bok i ręką ujął moją szyję, a ustami obdarował mnie najbardziej namiętnym i niezapomnianym pocałunkiem, jaki w życiu doznałam. W brzuchu czułam narastający ścisk, a w uszach szum, krew szalenie tętniła mi w żyłach, a Ty oznajmiłeś, że zawsze pragnąłeś to zrobić.
ale lepiej się obudzić niż spać. Obudziła mnie okropna prawda, a każdy kolejny dzień jest jeszcze bardziej pusty i beznamiętny, niż poprzedni...
Sztywnieje cała, od czubka głowy, do końca stopy - sparaliżowana Twoimi oczami, miałam wrażenie, że pochłaniasz mnie nimi całą. I wtedy otwierasz usta, a dla mnie było nie lada wyzwaniem wyjść z tego nietrzeźwego stanu i skupić się na tym, co mówisz.
A Ty, widząc moją reakcję uroczo się uśmiechnąłeś, wziąłeś za rękę i zaprowadziłeś do miejsca, które niby było mi znajome. Usiedliśmy i rozmawialiśmy, było ciemno, a my byliśmy sami. Czułam się przy nim nadzwyczajnie bezpiecznie i to było dziwne, ponieważ nie znałam go zbyt dobrze. I nagle zamilkliśmy. Choć ktoś mógłby powiedzieć, że mrok nie mógł pozwolić nam na to, byśmy widzieli swoje oczy, to było inaczej. Czułam jego spojrzenie na sobie, sama na niego zerkając. Jego brązowe oczy są dla mnie głębią, w którą chciałabym się zaprzepaścić. Nagle się do mnie przesunął, uchylił głowę lekko w bok i ręką ujął moją szyję, a ustami obdarował mnie najbardziej namiętnym i niezapomnianym pocałunkiem, jaki w życiu doznałam. W brzuchu czułam narastający ścisk, a w uszach szum, krew szalenie tętniła mi w żyłach, a Ty oznajmiłeś, że zawsze pragnąłeś to zrobić.
ale lepiej się obudzić niż spać. Obudziła mnie okropna prawda, a każdy kolejny dzień jest jeszcze bardziej pusty i beznamiętny, niż poprzedni...
To było tak dziwne... Być tak blisko Ciebie wtedy, gdy już nie mogliśmy być razem szczęśliwi.
Za dnia wszystko jest o wiele prostsze, myśli zakłóca hałas. Gdzieś w oddali słychać pisk opon, z pokoju obok dochodzi dźwięk od telewizora, ktoś miesza cukier w herbacie, który rozpuszcza się w niej stwarzając całość. Szkoda, że my nie potrafimy się tak świetnie dopełnić.
A nocą? Nocą jest cisza... I wtedy wszystko mnie atakuje, pogrążając w tak podłym nastroju, jakim jestem teraz. Odczuwam to wszystko intensywniej, rozpaczliwie tęsknię za nim, że chce mi się płakać i nawet nie wiem, czy to ze smutku, czy z radości, że nadal potrafię tęsknić. Od kilku miesięcy jestem jedynie trochę mniej naiwna, jednak ciągle tak samo głupia. To wszystko robię od serca, rozum nie ma na to wpływu, dlatego też tak właśnie się dzieje.
Nie wiem, co mam “powiedzieć“... Może to, że bez niego błądzę? Bo gdy byłeś, to Ty wyznaczałeś mi drogę, która prowadziła mnie tam, gdzie czułabym się jak w raju. Czekam na coś, co się nigdy nie wydarzy, to najgorszy moment. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że to nigdy nie będzie miało miejsca, ale mimo to nie potrafię przestać czekać...
“Jedna minuta potrafi zmienić życie“, czy to nie brzmi paradoksalnie?
Za dnia wszystko jest o wiele prostsze, myśli zakłóca hałas. Gdzieś w oddali słychać pisk opon, z pokoju obok dochodzi dźwięk od telewizora, ktoś miesza cukier w herbacie, który rozpuszcza się w niej stwarzając całość. Szkoda, że my nie potrafimy się tak świetnie dopełnić.
A nocą? Nocą jest cisza... I wtedy wszystko mnie atakuje, pogrążając w tak podłym nastroju, jakim jestem teraz. Odczuwam to wszystko intensywniej, rozpaczliwie tęsknię za nim, że chce mi się płakać i nawet nie wiem, czy to ze smutku, czy z radości, że nadal potrafię tęsknić. Od kilku miesięcy jestem jedynie trochę mniej naiwna, jednak ciągle tak samo głupia. To wszystko robię od serca, rozum nie ma na to wpływu, dlatego też tak właśnie się dzieje.
Nie wiem, co mam “powiedzieć“... Może to, że bez niego błądzę? Bo gdy byłeś, to Ty wyznaczałeś mi drogę, która prowadziła mnie tam, gdzie czułabym się jak w raju. Czekam na coś, co się nigdy nie wydarzy, to najgorszy moment. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że to nigdy nie będzie miało miejsca, ale mimo to nie potrafię przestać czekać...
“Jedna minuta potrafi zmienić życie“, czy to nie brzmi paradoksalnie?
poniedziałek, 21 października 2013
Tak często jestem zazdrosna... to uczucie perfidnie wyżera mnie od środka, czuję ukłucie gdzieś tam pomiędzy żebrami. Nie lubię tego, wręcz nie znoszę.
Dziś wieczorem odbyłam krótki spacer do lasu. Panował już półmrok, a niebo płakało. Tajemnica połączona z magią - to właśnie czułam wdychając to rześkie powietrze.
A teraz coś dla tych, którzy pragną śmierci i zawzięcie do niej dążą.
Zacznę od tego, że nie bądźcie do cholery tacy samolubni i nie myślcie tylko o sobie. Żyjecie, przede wszystkim, nie tylko dla siebie, ale dla ludzi, którzy są dla Was bliscy. Czy choć przez chwilę przyszło Wam na myśl, jak wielką pustkę zostawilibyście im po takim czynie? Jak wielki ból byście im zadali? Czy moglibyście potem to sobie wybaczyć, patrząc na to, że tak powiem "z góry"? Jeśli macie w sobie choć trochę empatii, w co nie wątpię, ponieważ ludzie chcący popełnić samobójstwo są zazwyczaj wrażliwi, to myślę, że nie potrafilibyście sobie tego wybaczyć.
Jestem do tego idealnym przykładem.
Mój brat umarł w wieku 15 lat, na raka mózgu. Nie liczą się okoliczności, ale sam fakt, że go teraz tutaj nie ma. Jak się czuje? To mnie przerasta, boli. Za 30 minut mija 8 lat od jego śmierci, a ja nadal się nie potrafię po tym otrząsnąć, wciąż za nim tęsknie i Go potrzebuje. Chce, żeby był ze mną w tych trudnych chwilach, tak bardzo Go kocham...
Dziś wieczorem odbyłam krótki spacer do lasu. Panował już półmrok, a niebo płakało. Tajemnica połączona z magią - to właśnie czułam wdychając to rześkie powietrze.
A teraz coś dla tych, którzy pragną śmierci i zawzięcie do niej dążą.
Zacznę od tego, że nie bądźcie do cholery tacy samolubni i nie myślcie tylko o sobie. Żyjecie, przede wszystkim, nie tylko dla siebie, ale dla ludzi, którzy są dla Was bliscy. Czy choć przez chwilę przyszło Wam na myśl, jak wielką pustkę zostawilibyście im po takim czynie? Jak wielki ból byście im zadali? Czy moglibyście potem to sobie wybaczyć, patrząc na to, że tak powiem "z góry"? Jeśli macie w sobie choć trochę empatii, w co nie wątpię, ponieważ ludzie chcący popełnić samobójstwo są zazwyczaj wrażliwi, to myślę, że nie potrafilibyście sobie tego wybaczyć.
Jestem do tego idealnym przykładem.
Mój brat umarł w wieku 15 lat, na raka mózgu. Nie liczą się okoliczności, ale sam fakt, że go teraz tutaj nie ma. Jak się czuje? To mnie przerasta, boli. Za 30 minut mija 8 lat od jego śmierci, a ja nadal się nie potrafię po tym otrząsnąć, wciąż za nim tęsknie i Go potrzebuje. Chce, żeby był ze mną w tych trudnych chwilach, tak bardzo Go kocham...
niedziela, 20 października 2013
I nagle się zrobiło pusto, jeszcze bardziej niż było.
Dzisiejszy spacer w deszczu mnie pobudził, a dokładniej mój umysł.
Próbowałam zapełnić pustkę jeszcze większą pustką, chciałam zapełnić to uczucie po nieudanej miłości Jego spojrzeniem.
Przecież nie można pić kawy i herbaty jednocześnie, w sercu jest za mało miejsca by zmieścić tam więcej niż jedną osobę...
A doszłam do tego dzisiaj, gdy napisał mi, że go nie ma.
Gdzie jest? Wyjechał, na stałe. Co za różnica gdzie konkretniej, kiedy liczy się fakt, że jest daleko..
Dałam mu do zrozumienia, że zależy mi na nim.
Nie odzywał się do mnie potem przez miesiąc.
I nagle po stwierdzeniu, że mój dzień jest udany, dostaje wiadomość, że go nie ma. Mam wrażenie, że życie bawi to ciągłe dopieprzanie mi, to skazywanie na porażkę, którą jest mój los...
Dzisiejszy spacer w deszczu mnie pobudził, a dokładniej mój umysł.
Próbowałam zapełnić pustkę jeszcze większą pustką, chciałam zapełnić to uczucie po nieudanej miłości Jego spojrzeniem.
Przecież nie można pić kawy i herbaty jednocześnie, w sercu jest za mało miejsca by zmieścić tam więcej niż jedną osobę...
A doszłam do tego dzisiaj, gdy napisał mi, że go nie ma.
Gdzie jest? Wyjechał, na stałe. Co za różnica gdzie konkretniej, kiedy liczy się fakt, że jest daleko..
Dałam mu do zrozumienia, że zależy mi na nim.
Nie odzywał się do mnie potem przez miesiąc.
I nagle po stwierdzeniu, że mój dzień jest udany, dostaje wiadomość, że go nie ma. Mam wrażenie, że życie bawi to ciągłe dopieprzanie mi, to skazywanie na porażkę, którą jest mój los...
sobota, 19 października 2013
Inaczej spostrzegam świat, czym jestem starsza, tym więcej zła w nim widzę. XXI wiek, jest okresem cierpienia, bólu, depresji, to od niego się zaczęło sięganie po żyletki przez nastolatki. Ale zadajmy sobie pytanie: Na jak długą metę może to "pomóc"? Być może ból fizyczny pozwala na chwilę odetchnąć od psychicznego, ale co dalej? blizny zostają, ten drugi ból wraca. Co więcej, blizny te przypominają ten okres, zostają na bardzo długo, czasem na zawsze. Czasem trzeba podejść do świata i siebie z dystansem, posiadać własne zdanie, a nie kierować się sugestiami innych.
Czytam tę książkę, pochłania mnie bardzo. Wzbudza we mnie bardzo specyficzne emocje, działa znacznie. Tworzę ideał mężczyzny na podstawie bohaterów literackich, nie jest dobrze. Teraz już wiem, czemu żaden nie jest w pełni wystarczający.
On jest temu bliski, to on jest moim głównym bohaterem, który "chce mnie przelecieć, kiedy przegryzam wargę".
Czytam tę książkę, pochłania mnie bardzo. Wzbudza we mnie bardzo specyficzne emocje, działa znacznie. Tworzę ideał mężczyzny na podstawie bohaterów literackich, nie jest dobrze. Teraz już wiem, czemu żaden nie jest w pełni wystarczający.
On jest temu bliski, to on jest moim głównym bohaterem, który "chce mnie przelecieć, kiedy przegryzam wargę".
piątek, 18 października 2013
Źle mi znów, wiecznie mi jest źle. Tęsknota niszczy mój świat, to poetyckie uczucie, które ponoć tak bardzo uwielbiam. Tym razem tęsknie tak bardzo, że aż boli, ponieważ nie mogę zaspokoić tej pustki. Deszcz, jesienny deszcz... jak ja go nienawidzę. Wszystko się na mnie mści, nawet pogoda, jakkolwiek żałośnie to nie zabrzmi.
zauroczył mnie sobą, zauroczył mnie swoim spojrzeniem, uśmiechem, głosem, sposobem bycia. Jedyne czego pragnę to bycia przy nim, bycia w jego ramionach, lub na jego ustach. Sprawił, że każdej nocy cierpię na miłość, na chorobę, na którą leku nie znaleziono. Jest za to odpowiedzialny, obojętność boli. Mam wrażenie, że całując go, całowałabym milion małych kawałeczków mojej ulubionej czekolady..
zauroczył mnie sobą, zauroczył mnie swoim spojrzeniem, uśmiechem, głosem, sposobem bycia. Jedyne czego pragnę to bycia przy nim, bycia w jego ramionach, lub na jego ustach. Sprawił, że każdej nocy cierpię na miłość, na chorobę, na którą leku nie znaleziono. Jest za to odpowiedzialny, obojętność boli. Mam wrażenie, że całując go, całowałabym milion małych kawałeczków mojej ulubionej czekolady..
czwartek, 17 października 2013
Czuję się strasznie, dzisiaj powolnie umieram. Mój brzuch najwidoczniej robi zemstę za to, że chciałam się go pozbyć, ech. W sumie to przed chwilą się obudziłam... byłam tak zmęczona, że wręcz musiałam się zdrzemnąć. Niestety jest tylko gorzej, czuje się beznadziejnie, po prostu STRASZNIE. Przed zapadnięciem w sen zaczęłam czytać "Pięćdziesiąt twarzy Greya", książka ta ma wiele pozytywnych opinii, przez pewien okres aż huczało o niej, chcę się przekonać na ile to było autentyczne.
Wszystko jest przeciw mnie, ha. Mam jutro zawalony dzień w szkole, nic nie umiem. Nie chce mi się wpajać tej wiedzy, nie mam siły... Wyjątkowo wykańczający wieczór. Jest coraz zimniej, coraz gorzej... jedyne co lubię w zimie, to spacerowanie wieczorami, kiedy lekko prószy śnieg, jest wtedy taka magiczna atmosfera.
A teraz coś o moim, jakże "cudownym zauroczeniu". Choć w mojej głowie występuje tysiące różnych myśli, to on jest w niej stale, jako takie tło ich wszystkich... Chce być tam gdzie on, widywać go częściej, kraść spojrzenia i zatapiać się w głębi jego brązowych oczu.
Ostatnio byłam na imprezie, 4.5 tysiąca ludzi, coś w stylu: seks w toalecie, amfetamina, faceci pozwalający sobie na zbyt wiele. Na szczęście ja nie poddałam się temu wirowi, bawiłam się bardzo dobrze, w najlepszym, zaufanym towarzystwie. A teraz życzę Wam miłego wieczoru i zapraszam do wypowiedzenia się na temat w komentarzu, ponieważ nawet nie wiem, czy mam dla kogo pisać te notki ;)
Wszystko jest przeciw mnie, ha. Mam jutro zawalony dzień w szkole, nic nie umiem. Nie chce mi się wpajać tej wiedzy, nie mam siły... Wyjątkowo wykańczający wieczór. Jest coraz zimniej, coraz gorzej... jedyne co lubię w zimie, to spacerowanie wieczorami, kiedy lekko prószy śnieg, jest wtedy taka magiczna atmosfera.
A teraz coś o moim, jakże "cudownym zauroczeniu". Choć w mojej głowie występuje tysiące różnych myśli, to on jest w niej stale, jako takie tło ich wszystkich... Chce być tam gdzie on, widywać go częściej, kraść spojrzenia i zatapiać się w głębi jego brązowych oczu.
Ostatnio byłam na imprezie, 4.5 tysiąca ludzi, coś w stylu: seks w toalecie, amfetamina, faceci pozwalający sobie na zbyt wiele. Na szczęście ja nie poddałam się temu wirowi, bawiłam się bardzo dobrze, w najlepszym, zaufanym towarzystwie. A teraz życzę Wam miłego wieczoru i zapraszam do wypowiedzenia się na temat w komentarzu, ponieważ nawet nie wiem, czy mam dla kogo pisać te notki ;)
czwartek, 10 października 2013
Jadąc dziś rano do szkoły, otoczona wieloma obcymi twarzami zastanawiałam się nad sensem każdego, kolejnego dnia... Monotonia mnie wykańcza, zmieniam się, nie podoba mi się to. Coraz częściej chce być sama, coraz częściej obecność innych ludzi mnie irytuje. Niedługo zaczną się deszczowe dni, podczas których resztę wolnego czasu po szkole spędzę siedząc na parapecie, wpatrując się w krople nieba spływające po szybie, a w między czasie zapewne będę popijać kakao. Brzmi ciekawie... ale jeśli by się w to wgłębić, to znów wspomnienia obleją mnie zimną falą i znów dostanę dreszczy, przez chłód, jaki wywołały.
Dziś go spotkałam, na mojej twarzy pojawił się uśmiech, nie mogłam tego powstrzymać. Działa na mnie... cholernie bardzo na mnie działa, a ja nie potrafię opanować emocji, czuję napięcie, gdy znajduje się blisko mnie.
życie jest piękne, ale tylko przez następne 30 sekund....
Dziś go spotkałam, na mojej twarzy pojawił się uśmiech, nie mogłam tego powstrzymać. Działa na mnie... cholernie bardzo na mnie działa, a ja nie potrafię opanować emocji, czuję napięcie, gdy znajduje się blisko mnie.
życie jest piękne, ale tylko przez następne 30 sekund....
środa, 9 października 2013
Wieczór, wir myśli, przerastają mnie, starają się wydostać na przekór mi... Czy nie dla takich chwil, jak ta stworzyłam tego bloga? Jest jesień, czas beznadziei i ciągłych zmartwień, to potęguje magię tego wieczoru, sprawia, że wraca więcej wspomnień niż powinno, dając więcej strachu niż bycie w środku lasu w taki właśnie wieczór, jak ten.
Tak bardzo go pragnę, pragnę jego duszy i ciała. Jego oczy wpatrzone w moje sprawiają, że trudno utrzymać mi się na nogach, aż trudno mi się opanować i nie zrobić czegoś głupiego, ze stresu oczywiście. Na samo wspomnienie... są takie głębokie, jakby mnie przeszywały, tak jakby dzięki temu spojrzeniu potrafił odczytać moje myśli. Cóż, nie znam go dobrze, ale już wiem, że go chce.. Chce być jego, chce by mówił innym o mnie "MOJA".
Trudno zrozumieć mi tok myślenia facetów, choć podobno jest taaaki prosty. TA, JASNE. Czasem są tak sprytni, choć okazują to przez przypadek, bo aż tak głupi... bawią się nami, a my, naiwne kobiety, dla których właśnie te głupie istoty są sensem życia, zrobimy dla nich wszystko, oddamy im się całe, tylko po to, aby ponieść się chwili, aby nieszczere słowo choć na chwilę uczyniło nas szczęśliwymi, toksycznie szczęśliwymi...
Tak bardzo go pragnę, pragnę jego duszy i ciała. Jego oczy wpatrzone w moje sprawiają, że trudno utrzymać mi się na nogach, aż trudno mi się opanować i nie zrobić czegoś głupiego, ze stresu oczywiście. Na samo wspomnienie... są takie głębokie, jakby mnie przeszywały, tak jakby dzięki temu spojrzeniu potrafił odczytać moje myśli. Cóż, nie znam go dobrze, ale już wiem, że go chce.. Chce być jego, chce by mówił innym o mnie "MOJA".
Trudno zrozumieć mi tok myślenia facetów, choć podobno jest taaaki prosty. TA, JASNE. Czasem są tak sprytni, choć okazują to przez przypadek, bo aż tak głupi... bawią się nami, a my, naiwne kobiety, dla których właśnie te głupie istoty są sensem życia, zrobimy dla nich wszystko, oddamy im się całe, tylko po to, aby ponieść się chwili, aby nieszczere słowo choć na chwilę uczyniło nas szczęśliwymi, toksycznie szczęśliwymi...
Moje życie nigdy nie było doskonałe. W sumie to nawet normalne nie bylo.. Typowe dla nastolatki, która pragnęła nieosiągalnego minimum. Bywały chwile kiedy szczerze kochałam swoje życie, doceniałam je..
Pomimo tylu wad, dominowały zalety, których było niewiele. Życie już wiele razy kopnęło mnie w tyłek, ale póki mam tak wspaniałych przyjaciół może się sypać ile razy chce, byle tylko fundament był na miejscu. Jeśli chodzi o sprawy sercowe, to jest beznadziejnie - przynajmniej tak ja to widzę. Zawsze darzyłam uczuciem nie odpowiedniego chłopaka, a mnie 'kochali' tacy, których podobnym uczuciem nie potrafiłam obdarzyć, ale do tego wrócę jeszcze później. Rodzina.. Mam siostrę i kiedyś
miałam brata. W sumie to nadal go mam, ale teraz jest gdzie indziej.. Gdzieś, gdzie podobno mu lepiej. Czasem mam ochotę po prostu do niego dołączyć, cholernie za nim tęsknie.. Moja rodzina jest dość normalna, jeśli porównać ją do reszty
społeczeństwa. Tylko rodzice.. Bywają chwilę, że ich nienawidzę. Łagodnie mówiąc.. Zawsze to oni byli przeszkodą bym prowadziła odpowiednie jak dla nastolatki życie.
Pomimo tylu wad, dominowały zalety, których było niewiele. Życie już wiele razy kopnęło mnie w tyłek, ale póki mam tak wspaniałych przyjaciół może się sypać ile razy chce, byle tylko fundament był na miejscu. Jeśli chodzi o sprawy sercowe, to jest beznadziejnie - przynajmniej tak ja to widzę. Zawsze darzyłam uczuciem nie odpowiedniego chłopaka, a mnie 'kochali' tacy, których podobnym uczuciem nie potrafiłam obdarzyć, ale do tego wrócę jeszcze później. Rodzina.. Mam siostrę i kiedyś
miałam brata. W sumie to nadal go mam, ale teraz jest gdzie indziej.. Gdzieś, gdzie podobno mu lepiej. Czasem mam ochotę po prostu do niego dołączyć, cholernie za nim tęsknie.. Moja rodzina jest dość normalna, jeśli porównać ją do reszty
społeczeństwa. Tylko rodzice.. Bywają chwilę, że ich nienawidzę. Łagodnie mówiąc.. Zawsze to oni byli przeszkodą bym prowadziła odpowiednie jak dla nastolatki życie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)