sobota, 9 listopada 2013

To było tak dziwne... Być tak blisko Ciebie wtedy, gdy już nie mogliśmy być razem szczęśliwi.
Za dnia wszystko jest o wiele prostsze, myśli zakłóca hałas. Gdzieś w oddali słychać pisk opon, z pokoju obok dochodzi dźwięk od telewizora, ktoś miesza cukier w herbacie, który rozpuszcza się w niej stwarzając całość. Szkoda, że my nie potrafimy się tak świetnie dopełnić. 
A nocą? Nocą jest cisza... I wtedy wszystko mnie atakuje, pogrążając w tak podłym nastroju, jakim jestem teraz. Odczuwam to wszystko intensywniej, rozpaczliwie tęsknię za nim, że chce mi się płakać i nawet nie wiem, czy to ze smutku, czy z radości, że nadal potrafię tęsknić. Od kilku miesięcy jestem jedynie trochę mniej naiwna, jednak ciągle tak samo głupia. To wszystko robię od serca, rozum nie ma na to wpływu, dlatego też tak właśnie się dzieje.
Nie wiem, co mam “powiedzieć“... Może to, że bez niego błądzę? Bo gdy byłeś, to Ty wyznaczałeś mi drogę, która prowadziła mnie tam, gdzie czułabym się jak w raju. Czekam na coś, co się nigdy nie wydarzy, to najgorszy moment. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że to nigdy nie będzie miało miejsca, ale mimo to nie potrafię przestać czekać...

“Jedna minuta potrafi zmienić życie“, czy to nie brzmi paradoksalnie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz