Jadąc dziś rano do szkoły, otoczona wieloma obcymi twarzami zastanawiałam się nad sensem każdego, kolejnego dnia... Monotonia mnie wykańcza, zmieniam się, nie podoba mi się to. Coraz częściej chce być sama, coraz częściej obecność innych ludzi mnie irytuje. Niedługo zaczną się deszczowe dni, podczas których resztę wolnego czasu po szkole spędzę siedząc na parapecie, wpatrując się w krople nieba spływające po szybie, a w między czasie zapewne będę popijać kakao. Brzmi ciekawie... ale jeśli by się w to wgłębić, to znów wspomnienia obleją mnie zimną falą i znów dostanę dreszczy, przez chłód, jaki wywołały.
Dziś go spotkałam, na mojej twarzy pojawił się uśmiech, nie mogłam tego powstrzymać. Działa na mnie... cholernie bardzo na mnie działa, a ja nie potrafię opanować emocji, czuję napięcie, gdy znajduje się blisko mnie.
życie jest piękne, ale tylko przez następne 30 sekund....
"krople nieba spływające po szybie" <3 Pięknie piszesz. :) Bardzo ładny język, pełen przenośni i porównań. + tak dobrze znam to uczucie o którym piszesz powyżej...
OdpowiedzUsuń